Lidia Nartowska

 

Gdzieś na krańcach w Besarabii
U Stefana, Anastazji,
Gdy się wiosna zaczynała
Na świat przyszła Lila mała.

Nikt nie myślał, że w przyszłości
W naszym mieście też zagości,
Zanim jednak tu trafiła
W różnych miejscach sobie żyła.

W Kiszyniowie, Płocku, w Białej,
Na mazurach w wiosce małej,
Mąż, rodzina, dwójka dzieci.
W kręgu sztuki czas Jej leci.

Taniec wielce ukochała
W Jarosławiu zamieszkała
Tu „Ognisko” założyła,
Zdolną młodzież w nim skupiła.

Widowiska wystawiała,
Tańce w książkach spisywała.
Za trud pracy z zespołami;
Odznaczona medalami.

Czas uciekał, zdrowia mało.
Wnet odeszła – posmutniało.
Choć jej nie ma – pamięć żywa
W sercach wszystkich dziś się skrywa.

Każdy dzisiaj czoło chyli,
Na zasługi Pani Lidii
Bo to dzięki Tej Patronce –
Tańczą duzi, średni, brzdące,

A ”Ognisko” – dawne dzieje
Wiele lat już nam istnieje
I wciąż dzieci wychowuje:
Tańczy, śpiewa, występuje!

1 listopada 2001r
Roman Bury